5 warstw bałaganu, czyli jak zrobić gruntowne porządki

Czy bałagan ma coś wspólnego ze Shrekiem? Tak. Jest brzydki, czasem śmierdzi i ma warstwy!

Jeśli wydaje Ci się, że wystarczy wygospodarować jeden dzień, żeby zrobić gruntowne porządki, to jesteś w błędzie. W tym momencie przychodzą mi na myśl tak zwane porządki wiosenne, albo te przed Bożym Narodzeniem. Wszystkie gospodynie domowe biorą urlopy, żeby w jeden, góra dwa dni, wysprzątać dom na wysoki połysk, albo pracują na zwiększonych obrotach do późnych godzin nocnych, żeby wszystko lśniło. I tak co pół roku. Co pół roku następuje wyjmowanie wszystkiego z szafek, wycieranie kurzu i ponowne wkładanie. Zdejmowanie książek, wszystkich bibelotów, przeglądanie butów i ubrań, które sprowadza się do pomycia, poskładania i poukładania w tym samym miejscu, w którym leżą od kilku, czasem od kilkunastu lat. Do niedawna też uważałam, że tak to się powinno odbywać. Ostatnio zmieniłam zdanie.

Skłaniam się od jakiegoś czasu ku idei minimalizmu i im więcej o tym czytam i próbuję wprowadzać zmiany w swoim życiu i bałaganie, tym bardziej widzę, że im mniej tym lepiej. Że w prostocie i umiarze tkwi tajemnica szczęścia. Nie mam tu na myśli pozbycia się wszystkich dóbr materialnych i zaszycia w Bieszczadach, ale wyeliminowanie ze swojego otoczenia wszystkiego, co zbędne. Wszystkiego, co z takim zapałem co jakiś czas czyścimy i odkładamy na miejsce, a co niczemu nie służy, nie wzbogaca nas jako ludzi, nie daje przyjemności, a tylko zajmuje miejsce w szafce. Co więcej, zabiera regularnie nasz czas, który już nie wróci, a który moglibyśmy przeznaczyć na jakieś ciekawsze rzeczy, na które nie umiemy czasu znaleźć.

Najprostszym przykładem nich będą książki. Tkwi w narodzie przekonanie, że im większa jest domowa biblioteka, tym jesteśmy większymi intelektualistami, a za takich, przecież, chcemy być postrzegani. Duma nas rozpiera, kiedy ktoś stwierdzi, że mamy tak dużo książek. Ale jasne jest, że to nie od posiadania poszerzają nam się horyzonty, wiedza i słownictwo, tylko od czytania. Posiadanie książek nie jest równoznaczne z ich czytaniem. Posiadanie książek jest jednoznaczne natomiast z kurzem, który na nich osiada, ograniczoną przestrzenią, którą można by zagospodarować inaczej oraz czasem traconym na przekładanie książek podczas generalnych porządków. A przecież wcale tych wszystkich książek nie potrzebujemy. Ile jest wśród nich takich, do których kiedyś wrócisz? Ile takich, do których będziesz zaglądać regularnie?

Co to są generalne porządki?

Generalne porządki to takie porządki, podczas których pozbędziesz się tego, czego nie używasz. Co niepotrzebnie zabiera Ci przestrzeń i czas. Co nie służy Ci i nie dostarcza przyjemności. O czym przypominasz sobie od wielkiego święta. I tak na przykładzie książek, z domowej biblioteczki można zostawić mały procent książek, a resztę rozdać lub sprzedać i podarować sobie tym samym więcej miejsca, czasu, wolności.

Czy moja biblioteczka tak wygląda? Nie. Jeszcze nie. Póki co nie ma już na półkach miejsca na nowe książki, bo te kupuję bardzo chętnie. Ale wprowadzam zmiany. Pierwszą było zapisanie się do biblioteki, żeby te zakupy ograniczyć. A moja biblioteczka czeka na generalne porządki. I wiem, że łatwo się o tym pisze, a gorzej wykonać. Wierzę, że małymi krokami, uda mi się, bo potrzebuję uwolnić się od zbędnych przedmiotów w moim domu, które zabierają mi czas i przestrzeń.

Bałagan ma warstwy

Tego nigdzie nie wyczytałam. Sama do tego doszłam. I chociaż moje porządki posuwają się do przodu powoli, to swoją szafę z ubraniami już prawie ogarnęłam. Piszę prawie, bo została mi jeszcze jedna warstwa, a procentowo, zostało w niej może 15% tego od czego zaczynałam.

Warstwy bałaganu:

  1. Śmieci oczywiste – przedmioty, które można wyrzucić bez mrugnięcia okiem. Takie, które zadomowiły się w naszym mieszkaniu nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo kiedy. Wrzucone na półkę, bo nie wiadomo było co z tym zrobić, albo kiedy może się przydać. Wśród książek na pewno znajdziesz jakieś katalogi mebli bądź sprzętu sportowego sprzed kilku lat, a w szafie z ubraniami skarpetki bez pary. Takich rzeczy jest się najłatwiej pozbyć.
  2. Przedmioty, które są jeszcze w jako takim stanie, ale ich nie używasz – takie, które nie są wiele warte, znalazły się u Ciebie, kiedy jeszcze miałaś inny styl i czytałaś inny rodzaj książek. Nikomu nie podarujesz, bo za bardzo zniszczone, nie wyrzucisz, bo jeszcze dobre. Spośród książek wskazałabym bajki dla dzieci średniej wartości edukacyjnej, poradniki, które się zdezaktualizowały czy stare podręczniki. Z ubrań weź pod uwagę ciuchy z czasów liceum i bieliznę, która nie dodaje Ci pewności siebie. Jak się dobrze zastanowisz, to przez tą warstwę przejdziesz bez problemu.
  3. Przedmioty, które są już bardzo zniszczone, ale ich używasz na okrągło. Na pewno masz ulubione, powycierane dresy, czy poplamioną przez niemowlaka bluzkę, którą bardzo lubiłaś i teraz nosisz ją „po domu”. Do śmieci! Ja mam sweter, który służył mi co zimę, a wygląda fatalnie. Wcisnęłam go w daleki kąt i czekam do końca zimy, żeby się przekonać czy faktycznie jest mi niezbędny. Póki co nie pomyślałam o nim aż do teraz. Z książek? Tu może być gorzej. Bo jeśli używasz na okrągło jakiejś książki kucharskiej, masz w niej notatki i jest Ci przyjaciółką, to trudno ją wyrzucić. Ale może czas zastąpić ją nową, żeby nie denerwować się kartkami fruwającymi po kuchni i brakującymi stronami?
  4. Przedmioty, które kosztowały dużo, mają dużą wartość rynkową, ale z jakiegoś powodu nie umiesz się do nich przekonać. Są takie ciuchy, które kupiłaś pod wpływem impulsu i w przypływie gotówki. Kiedy myślałaś, że to będzie pierwszy krok do nowego stylu, do nowej Ja. Albo takie, w które zainwestowałaś akurat, jak dużo schudłaś po chorobie i teraz nie zapowiada się, żeby się w nie zmieścić. Szkoda się ich pozbyć, bo przecież, jeśli nadejdzie TA chwila, to będą jak znalazł. Stylowe, markowe, po prostu piękne. Szkoda, że nie dla Ciebie. Spróbuj je sprzedać. Albo podaruj komuś, kto faktycznie będzie się z nich cieszył i korzystał. Skoro te ciuchy są takie dobre, to dlaczego marnieją w Twojej szafie? A bestsellery historyczne z autografem autora, kiedy ty zaczytujesz się w fantastyce? Białe kruki z dziedziny, która Cię nie interesuje? Zrób to samo. Spraw komuś radość.
  5. Pamiątki i prezenty. Najcięższy temat. Trzymasz, chociaż wiesz, że z nich nie skorzystasz. Pamiątki przeglądasz na szybko w czasie sprzątania, nietrafione prezenty leżą, bo pozbywając się ich możesz sprawić komuś przykrość. W mojej posprzątanej (prawie) szafie leży torba z suknią ślubną. Z MOJĄ suknią ślubną. Jak mogłabym się jej pozbyć? Nadejdzie ten dzień. Córki nie mam, a która synowa pójdzie do ołtarza w sukni po teściowej? Prezentów też bym kilka znalazła. Uporam się i z nimi. A jeśli chodzi o książki, to pomyśl o książkach, którymi zaczytywałaś się ze swoim pierwszym chłopakiem. Nie będziesz do nich wracać, a wspomnienia masz w głowie. Nietrafione prezenty książkowe oddaj do biblioteki. W prezencie.

Jak skanuję w głowie inne pomieszczenia (kuchnię, łazienkę, szafę  gospodarczą), to wydaje mi się, że te warstwy są analogiczne i też trzeba się z nimi uporać. Porządkując swoje mieszkanie trzeba wziąć pod uwagę jeszcze jedno. Swoje upodobania. Życie jest za krótkie, żeby używać przedmiotów, których się nie lubi.  Pamiętaj o tym, kiedy będzie Cię kusiło, żeby zachować do chodzenia w domu stare, ale jeszcze całe spodnie, w których wstydzisz się przywitać listonosza. Jeżeli pijesz herbatę z obitego kubka – ten odbiera Ci część przyjemności. Przedzierając się przez wszystkie warstwy, postaraj się zostawić rzeczy, które faktycznie lubisz.

Warstwy mają to do siebie, że się nawarstwiają. Istotą takiego oczyszczania swojej przestrzeni jest konsekwencja i świadomość. Jeśli już uda Ci się dojść do niezbędnego minimum, musisz konsekwentnie tego porządku pilnować i nie dopuszczać nic, co nie jest Ci potrzebne. Aby skutecznie opierać się bałaganowi, musisz być świadoma swoich potrzeb. Musisz wiedzieć jaki masz styl i czego Ci w szafie brakuje. Kupuj książki, do których będziesz wracać, a wypożyczaj te, które przeczytasz tylko raz. Otaczaj się mniejszą liczbą przedmiotów, za to wybieraj takie, które będą wzbudzały w Tobie same pozytywne uczucia.

 

Czym dla Ciebie są generalne porządki? Masz jakieś doświadczenia z gruntownego porządkowania swojej przestrzeni? Może masz jakieś wskazówki? Ja niedawno zaczęłam i kawał drogi przede mną, więc chętnie poczytam.

Ania.

PS. Na zdjęciu są małe świeczniki mojego projektu, a wykonane przez zaprzyjaźnioną firmę kamieniarską z włoskiego marmuru. Ameryki nie odkryłam, koła nie wynalazłam, ale nie bardzo można takie kupić. Są proste, z naturalnego materiału. Takie, jak lubię. Takimi przedmiotami lubię się otaczać.

Minimalizm nie jest łatwy. Co na to Joshua Becker?

Z założenia minimalizm to prosta sprawa. Pozbywasz się wszystkiego czego nie potrzebujesz, oczyszczasz swoją przestrzeń, robisz miejsce na ważne rzeczy i doświadczenia. Bo w minimalizmie stawiamy na doświadczanie. Na świadome przeżywanie, na bycie tu i…

Kilka (mniej oczywistych) faktów o Szwedach

Nie tak dawno wróciłam ze Sztokholmu. Od dawna marzyłam o wycieczce do Skandynawii i, choć może dwa dni w stolicy Szwecji to nie pełnia szczęścia, udało mi się coś niecoś zobaczyć. Wędrowałam od rana do…

  • Życie jest za krótkie, żeby używać brzydkich przedmiotów. Tak bardzo się zgadzam. I pozostaje przede mną rozprawienie się z rzeczami z punktów 4 i 5. Choć teraz już nie dostaję bezużytecznych prezentów, nauczyłam się sugerować bliskim, czego potrzebuję. Bo dlaczego nie.

    • Anna

      Punkty 4 i 5 są najtrudniejsze. Trzymam kciuki! Ja mówię wprost czego mi trzeba – opieki do dzieci na godzinkę lub dwie 🙂

  • Ja jestem radykalna, dla mnie generalnie porządki to wyrzucenie 60% rzeczy, które się ma. Robię to często, ale dziwnym trafem nie czuję, abym miała mniej.

    Podoba mi się jednak Twoja klasyfikacja warstw bałaganu, tekst dodaję sobie do zakładek i będę do niego wracać.

    • Anna

      To chyba tak jest, że im więcej wyrzucasz, tym bardziej ci się to podoba, bo widzisz ile zyskujesz. I wyrzucasz dalej. Chciałabym dojść do 60% 🙂

    • Magda Deberny

      W moich zakładkach jest taki bałagan ze już bym tu nie trafiła 😉