Być jak Steven Jobs

Przez ostatnie dwa tygodnie, kiedy nie mając zasięgu leżałam do góry (dużym już) brzuchem, nie zostawało mi nic innego, jak nadrabiać zaległości książkowe. Od dawna szykowałam się do przeczytania biografii Steva Jobsa. Robi wrażenie – i sama książka, i Jobs.

Lekturę polecam szczególnie osobom które:
– prowadzą swój biznes,
– mają nietypowy pomysł na życie,
– boją się realizować swoje marzenia,
– są perfekcjonistami do bólu,
– kochają dobry design,
– są szczere do bólu,
– boją się porażki,
– postrzegają świat zero – jedynkowo,
– nie przejmują się konwenansami,
– szukają inspiracji do działania.

Przytoczę fragment przemowy Jobsa, którą ten wygłosił na Uniwersytecie Stanforda, kiedy już wiedział, że jest poważnie chory.

„Pamięć o tym, że wkrótce umrę, stanowi dla mnie najważniejszą pomoc przy dokonywaniu poważnych życiowych wyborów. Ponieważ prawie wszystko – oczekiwania otoczenia, cała duma i cały strach przed wstydem lub porażką – wszystkie te rzeczy bledną w obliczu śmierci, pozostawiając tylko to, co jest naprawdę ważne. Pamięć o tym, że umrzesz, to najlepszy znany mi sposób na uniknięcie pułapki myślenia, że masz cokolwiek do stracenia. Jesteś już całkiem nagi. Nie ma zatem żadnego powodu, by nie podążać za głosem serca.”

Czy trzeba to komentować?
Jak rozglądam się dookoła, tak widzę ile jest osób, które stoją w miejscu przez strach przed nieznanym, przed opiniami innych, przez konwenanse. Tłumią w zarodku wszelkie pomysły, które mogłyby okazać się szalone. Zapominają o swoich marzeniach i planach, bo przecież nie wypada marzyć, kiedy ma się tyle obowiązków. Dają się stłamsić innym, poniekąd bliskim i życzliwym osobom, które sypią jak z rękawa dobrymi radami.
Historia Jobsa pokazuje, że trzeba iść za swoim sercem. Trzeba bronić swoich poglądów, otaczać się tylko najbardziej wartościowymi ludźmi, otwarcie mówić co się myśli – po prostu być sobą.
Nikt nie mówi, że będzie łatwo, ale na pewno będzie warto.

Nie dziwię się, że założyciel Apple’a już za swojego życia został legendą. Nie był inteligentny dużo ponad przeciętną, ale był geniuszem, który zamiast dopasowywać się do potrzeb ludzi, przewidywał czego będą potrzebowali w przyszłości. Co go jeszcze wyróżniało, to to, że wkładał całe swoje serce w to co robił, w każdy szczegół, w każdą śrubkę. Za nic miał dobre rady innych autorytetów. Wszystko robił inaczej. No i był, a może często bywał dupkiem.

Wniosek, który wyciągam dla siebie jest taki: nawet jeśli mają Cię czasem za wariata, warto być sobą.

Steve Jobs
autor: Walter Isaacson
wydawnictwo: Insignis

 

PS. Ten wpis powstał zanim narodziła się Prosta Idea, kiedy jeszcze publikowałam na innym blogu, nie wiedząc, o czym chcę pisać.

Czego nie powinnaś robić na warsztatach, czyli kiedy nauka jest fajna

Ten wpis tylko niechcący zbiega się z początkiem września, kiedy nauka staje się tematem numer jeden. Bo nauka w szkole jest obowiązkiem, który rzadko kiedy ma coś wspólnego z nauką dla przyjemności i z pasji. Mi…

Jak pozbyć się zbędnych myśli

Od czasu do czasu dopada mnie ten stan, kiedy potrzebuję restartu procesora. Kiedy skaczę od jednej do drugiej myśli, nie kończąc żadnej. Kiedy wydaje mi się, że tyle rzeczy trzeba przeanalizować, drugie tyle zaplanować, a…