Dzikie makramy czyli sznurki barwione roślinami

To były wyjątkowe warsztaty. Już dawno wiedziałam, że możemy razem Olą zrobić coś innego, coś nowego i magicznego. Do tej pory uczyłam na swoich warsztatach węzłów makramy i ich łączenia. Dziewczyny wychodziły z gotową dekoracją wykonaną tą techniką. I to jest super! Dalej zamierzam prowadzić takie warsztaty, tym bardziej, że nie wszyscy chcą się uczyć farbowania. Ale w ostatni weekend poszłyśmy z Olą o krok dalej. Razem z uczestniczkami warsztatów stworzyłyśmy dzikie makramy.

W pierwszy grudniowy weekend zrealizowałyśmy z Olą z Dzikich Barw coś, na co czekałyśmy od sierpnia. W sierpniu się poznałyśmy osobiście. Miałam przyjemność odwiedzić Olę w Łodzi i razem z nią spędzić dwa dni. Właśnie wtedy zaplanowałyśmy, że zrobimy razem warsztaty. Chciałyśmy połączyć moją pasję do sznurków i pasję Oli do roślin i naturalnego farbowania. Najlepszym miejscem jakie przyszło nam do głowy była pracownia Majsterek w Warszawie.

dzikie makramy

Warsztaty z trzech godzin samych sznurków rozrosły się do sześciu intensywnych godzin plątania, zagłębiania tajników roślin, gotowania wywarów i farbowania. Ale wszystkie zgodnie uznałyśmy, że było warto!

Od samego rana słońce zaglądało przez wielkie okna, grało światłem na sznurkach i patykach, rzucało tajemnicze cienie na ściany. Zaczynałyśmy warsztaty mrużąc oczy, a kończyłyśmy przy sztucznym świetle. Wypiłyśmy litry kawy i herbaty, zjadłyśmy całą blachę szarlotki upieczonej przez Olę, w przerwach plotkowałyśmy o fotografii i gotowaniu.

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy\ dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

dzikie makramy

Atmosfera była tak gorąca, że mimo dziesięciostopniowego mrozu na dworze, pracowałyśmy przy otwartym oknie. Kiedy je zamknęłyśmy pod wieczór, poczułyśmy intensywny, miodowy zapach nawłoci, która się gotowała w jednym z garów. To był dzień pełen doznań sensorycznych i niespodzianek. Moje oczy co chwilę otwierały się szeroko, szczególnie, kiedy patrzyłam jak kremowe makramy zmieniają kolor w zielony i różowy. Mój nos przywoływał wspomnienia z dzieciństwa, kiedy babcia leczyła mnie syropem z pędów sosny, a który pachniał podobnie do wywaru z szyszek Oli. Moje uszy radowały się słysząc wszystkie ochy i achy, a ręce robiły to co lubią najbardziej w warsztatach czyli zaplatały węzełki. Na naszych oczach Dziewczyny wyplatały cudne makramy, z których każda była inna. Same nie wiedziały czego się spodziewać, kiedy zanurzały je w garach. Dla każdej efekt końcowy był zaskoczeniem tak jak kolor pozyskiwany z roślin bywa niespodzianką, a jego intensywność zależy od wielu czynników. Według mnie to była magia. Powstały dzikie makramy.

Pilotażowe warsztaty łączone, czyli wspólny projekt mój i Oli, uznałyśmy zgodnie za bardzo udany. Obie włożyłyśmy w to wydarzenie całe swoje serca, zaniedbując nawet przy tym inne pomysły. Chciałyśmy, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Zwiozłyśmy pełne bagażniki materiałów do pracy i pokazywania. Chciałyśmy, żeby Dziewczyny miały możliwość zanurzenia się w naszych dwóch, przenikających się w tym dniu, światach. Żeby na chwilę zapomniały o swoich problemach i skupiły się na twórczym działaniu, które wycisza i wydobywa zapomniane często w codziennym zabieganiu pokłady kreatywności. Mamy nadzieję, że to się udało.

Na koniec chciałam przytoczyć, za zgodą autorki, treść maila, którego dostałyśmy po warsztatach:

Olu i Aniu,
Dziękuję raz jeszcze za cudowny czas, mnóstwo wiedzy i inspiracji. Wasza pasja, zaangażowanie są niezwykłe i to była ogromna przyjemność móc się od Was uczyć i obserwować. 
W makramach byłam już zakochana, a od wczoraj jeszcze bardziej, bo wiem więcej – dziękuję Aniu za indywidualny tok nauczania 🙂 
A barwienie barwnikami roślinnymi skradło moje serce. Uwielbiam kontakt z naturą i jej bogactwem. Dzięki Twojej, Olu, imponującej wiedzy przekazywanej w tak przystępny sposób, będę podejmować próby samodzielnego barwienia 🙂
Jesteście niezwykłe!
Kasia

 

Takie słowa dodają nam skrzydeł!

My, zachęcone tym co miało miejsce w Warszawie, już planujemy podobne warsztaty na wiosnę. Tym razem w Łodzi, w pracowni Oli.

Jeśli masz ochotę wziąć udział, pisz na pi@prostaidea.pl lub dotknijtkaniny@gmail.com . Jak tylko będziemy znały szczegóły, damy Ci znać. Wstępne zapisy są oczywiście niezobowiązujące.

 

Tymczasem mamy grudzień, czas szczególny. Ja w grudniu nie cisnę sprzedaży, nie plączę sznurków na ostatnią chwilę, nie robię świątecznego PRu. Raczej chcę skupić się na rodzinie i spokojnych przygotowaniach do Świąt. To jest ostatni wpis w tym roku. Jeśli Ty chcesz w tym czasie zrobić coś dla siebie i spróbować makramy, zachęcam do zrobienia wianka świątecznego według wpisu z zeszłego roku. To jest instrukcja krok po kroku, dla początkujących również. Jeszcze jest czas.

Ja Ci życzę spokojnych i rodzinnych Świąt. Może zabrzmi jak banał, ale nie bez powodu wszyscy właśnie takich świąt pragną, chociaż może dla każdego to oznacza coś innego.

Ania.

 

 

Podstawowy węzeł makramy – węzeł płaski w czterech odsłonach – jak wiązać i łączyć

Ten wpis powinien się tu znaleźć już dawno temu, chociaż tak na prawdę podstawy znajdziesz we wszystkich moich wpisach z kategorii DIY. Ponieważ, jednak, często dostaję pytania od czego zacząć, to właśnie tutaj skupię się…

Krzesła ze sznurka – makramowe inspiracje

Właśnie trwają targi Warsaw Home, na których bardzo chciałam być, ale nie wyszło. Z tej okazji mam dla ciebie wpis, który od jakiegoś czasu klaruje mi się w głowie, a który jest również związany z…