Kosmitka na zakupach

Kosmitką jestem ja. Przyznaję się, że robiąc zakupy kieruję się innymi zasadami niż większość spotkanych przypadkiem ludzi w galerii handlowej. I o ile mnie koszyk zakupowy innych nie interesuje, o tyle ja wzbudzam zdziwienie.

Sama czuję się jak odszczepieniec, kiedy zamiast snuć się od wieszaka do wieszaka, omijam większość szerokim łukiem, kierując się w stronę tego jedynego. A musisz wiedzieć, że byłam wczoraj w TKMaxx’ie, gdzie okazja wisi na każdym wieszaku. Na każdym można znaleźć coś markowego, dobrej jakości i w dobrej cenie. Ale nie. Uzbrojona w listę rzeczy, które mam kupić, przejrzałam tylko te właściwe.

Jak robić skutecznie zakupy?

Pisałam już o tym jak łatwo wpaść w pułapkę minimalizmu. Wiesz już, że podpisuję się wszystkimi kończynami pod minimalizowaniem ciuchów, a nawet, że wyczyściłam swoją szafę. Jednak w lecie to co innego. Ale przyszła jesień i nie zamierzam marznąć. Dlatego przemyślałam temat i poszłam na zakupy. W dwie godziny kupiłam to co zaplanowałam i jestem zadowolona z tego, jak zakupy przebiegły. Jeśli chcesz uniknąć bezmyślnego chodzenia o sklepu do sklepu w poszukiwaniu nie wiadomo czego, spróbuj zastosować kilka wskazówek:

  1. Dokładnie przejrzyj zawartość swojej szafy (zakładam, że już pozbyłaś się ubrań, w których nie chodzisz). Przelicz ile masz sztuk z każdego rodzaju garderoby (spodni, koszulek, swetrów, itd.). Zastanów się ile czego Ci brakuje.
  2. Jeśli wiesz w jakich kolorach Ci najlepiej, to super. Jeśli nie, to tak jak ja zastanów się dobrze jakiego koloru ubrań będziesz szukać. Osobiście przestudiowałam wskazówki Marii z ubierajsieklasycznie.pl i skupiłam się na tych, które pasują do stonowanej jesieni.
  3. Zrób listę zakupów. Z wszystkich rzeczy, których Ci brakuje, wybierz kilka najpilniejszych.
  4. Załóż ile pieniędzy możesz wydać.
  5. Zaplanuj wcześniej, do którego sklepu pójdziesz. Ja, ponieważ stawiam jakość nad cenę, a jednocześnie nie chcę wydać fortuny, zaplanowałam, że najpierw poszukam w TKMaxx’ie, a później, w razie kiedy tam nie znajdę, odwiedzę dwa inne sprawdzone sklepy. Byłam przygotowana na większy wydatek, ale ponieważ znam siebie i wiem, że ubrania służą mi kilka sezonów, uważam, że warto. Nie ma nic gorszego niż ubranie psujące się po kilku praniach.
  6. Wbij sobie do głowy, że masz się skupić tylko na tym, co masz na liście. Jeśli zaczniesz myśleć w trakcie zakupów o innych potrzebach, pogubisz się i przyniesiesz do domu rzeczy, których wcale nie potrzebujesz.
  7. Idź na zakupy. Tylko do sklepów, które zaplanowałaś odwiedzić. Tylko do wieszaków, na których możesz znaleźć to, co Cię interesuje.
  8. Nie idź na kompromisy. Ja założyłam, że kupię sobie bluzkę w 100% z wełny. Było kilka z domieszkami, które wpadły mi w oko, ale nie dałam się. Nie byłabym później zadowolona. A wełnianą znalazłam.
  9. Jeśli nie znajdziesz tego, co Cię interesuje, nie martw się i szukaj dalej. Ale z głową i planem. W ten sposób skompletujesz spójną i kompletną garderobę i będziesz miała spokój z zakupami na jakiś czas. Ja na to właśnie czekam.
  10. Zakupy przez Internet rób w taki sam sposób.

A dlaczego czułam się jak kosmitka? Wyobraź sobie, że zamarzył mi się turkusowy lakier do paznokci. Poszłam więc do pewnej perfumerii, w której dawno mnie nie widzieli, wzięłam lakier i nie oglądając się na nic innego poszłam do kasy.

Zdziwienie numer 1:  Pani za kasą nie mogła zrozumieć, że nie było mnie w Sephorze kilka lat i nie mam karty stałego klienta. Co więcej, nie chciałam sobie takiej wyrobić!

Zdziwienie numer 2: Nie chciałam gratisowego kremu pod oczy! Ale skoro nie używam, to po co miałam brać?

Poszłam również do Empiku, bo poszukiwałam od jakiegoś czasu pewnej gazety.

Zdziwienie numer 3: Nie chciałam paczki darmowych cukierków! Co z tego, że nie jem słodyczy. Jak dają trzeba brać!

Tak oto, po kilku latach skupiania się na rodzinie i odcinaniu się od konsumpcyjnego szaleństwa, zdziczałam. Nie biorę gratisów, chociaż inni biorą. Nie śledzę promocji, chociaż inni polują na okazje. Nie zwiedzam wszystkich sklepów, bo szkoda mi czasu i wiem czego szukam, chociaż inni szukają czasu wolnego, żeby po galerii pospacerować i tam się dowiedzieć jakie są ich potrzeby. Jest mi z tym dobrze. Jednak marketingowe główki pracują i próbują mnie przyciągnąć z powrotem na zakupy. Ot, taki przykład: mierząc wspomniany wyżej wełniany sweter, pomyślałam, że powinnam kupić sobie jakieś topy na ramiączkach. W tym samym momencie dostałam maila od pewnego dużego sklepu internetowego, że przygotowali dla mnie specjalną ofertę na topy i koszulki. Ni śmieszno, ni straszno.

Moje zasady mogą wydać Ci się hardkorowe. Nie muszą Ci pasować, bo być może znasz lepszy sposób na uzupełnianie garderoby. Mi pasuje w takiej strategii to, że oszczędzam czas, powoli uzupełniam szafę o brakujące elementy ubioru dążąc do spójnej i kompletnej garderoby oraz mam pewność, że mam same wysokiej jakości ubrania. Tak jak sobie zaplanowałam.  A Ty planujesz zakupy czy idziesz na żywioł? 

Ania.

 

 

Minimalizm nie jest łatwy. Co na to Joshua Becker?

Z założenia minimalizm to prosta sprawa. Pozbywasz się wszystkiego czego nie potrzebujesz, oczyszczasz swoją przestrzeń, robisz miejsce na ważne rzeczy i doświadczenia. Bo w minimalizmie stawiamy na doświadczanie. Na świadome przeżywanie, na bycie tu i…

Kilka (mniej oczywistych) faktów o Szwedach

Nie tak dawno wróciłam ze Sztokholmu. Od dawna marzyłam o wycieczce do Skandynawii i, choć może dwa dni w stolicy Szwecji to nie pełnia szczęścia, udało mi się coś niecoś zobaczyć. Wędrowałam od rana do…

  • Marek MJX.

    Znowu facet na babskim blogu. I to pod wpisem o zakupach! Do tego zakupach ciuchów!! Pogrążam się. Ale trudno 🙂

    Nie dziwię się Twojej satysfakcji, bo to fajne uczucie, gdy człowiek po latach przyzwyczajnia („Darmo?? Biorę!!! A można dwa?”) bez większego zastanowienia odmawia wszelkich „gratisów” które w rzeczywistości są mu „potrzebne jak zającowi u d**y dzwonek” (powiedzonko mojego ojca, nie mogłem się powstrzymać 😉
    Choć jak spojrzeć na to z drugiej strony, to może jest to już jakieś zachowanie patologiczne, bo pierwsza myśl która mi przychodzi gdy ktoś mi chce wcisnąc jakiś gratis to:

    Ile minie czasu, zanim zacznie mi ten przedmiot przeszkadzać i będę musiał tracić energię życiową na decyzję, czy się go pozbyć?

    Pozdrawiam 🙂

    • No czeeeeeść! Miło Cię z tu znowu gościć 🙂 Nie pogrążasz się, tylko wykazujesz odwagą, żeby wyrazić swoją opinię pod babskim wpisem, który tak na prawdę jest uniwersalny, mimo, że opisany na przykładzie babskich ciuszków.
      Myślisz, że to patologia świadomie odmawiać rzeczy, z którymi trzeba się będzie później uporać? Dla mnie to po prostu świadomość swoich potrzeb i rozsądek bez łapczywości. Wyrzuciłam niedawno całe pudełko próbek, które przeleżały w łazience kilka lat. Marnotrawstwo. A cukierki? Przyniosłabym do domu, to zaraz dzieci chciałyby dostać i męczyły by mnie pół dnia, a ja miałabym problem co z cukierkami zrobić, bo dzieciom nie daję, a sama też nie jem. A tak? Dwa problemy z głowy 🙂

      Pozdrawiam serdecznie!

  • Witaj siostro kosmitko, ja też planuję zakupy i nie biorę gratisów. Ogólnie zminimalizowanie garderoby mojej całej rodziny wyszło nam na.dobre. pozdrawiam, lubię tu u Ciebie być 🙂

    • Siostro Kosmitko, witam serdecznie. Tak, mniej ciuchów – mniej problemów 🙂
      Nawet nie wiesz, jak mi miło, że lubisz mnie odwiedzać. To bardzo dużo dla mnie znaczy. Serio!

  • Czesc! To jest nas wiecej! Ja doslownie przelatuje jak rakieta przez centra handlowe. Robie to rzadko, tj. gdy faktycznie musze. Mam konkretne sklepy, do ktorych wchodze, mam konkretne fasony, ktore nosze. Ostatnio poszam wzbogacic szfe o dwie rzeczy: Granatowa marynarke i czarne spodnie. Oczywiscie marzyla mi sie od jakiegos czasu luzna koszula, blekitna… Przypadkem trafilam. Nie wzielam, bo byla z poliestru. Byla okazja, zakiet wiosenny, markowy! Cudny. Nie wzielam, bo przyszlam po granatowy, luzy, na zime, by wchodzil pod niego nawet cienki sweterek. Spodni nawet nie odwazylam sie szukac – nierealne znalezc samemu przy moich oczekiwaniach. Weszlam do konkretnego sklepu. Namierzylam mila pania. Proste, gleboka czern, nie-biodrowki, maja zastapic spodnie garniturowe w biurze, gdy nie mam oficjalnych spotkan.
    Wszystkie zakupy zrobilam w jednym centrum, w jednym sklepie, tamte odwracacze uwagi sciagnely mnie doslownie na 30s z traktu.
    Przybijam piateczke Kosmitki!

    • Piąteczka! Ze spodniami to faktycznie trudna sprawa jest, bo nijak z wieszaka nie widać jak będą leżeć. Też od razu proszę o pomoc. A dwie rzeczy na jedną wyprawę do galerii to chyba optymalna liczba 🙂

  • Od niedawna odkrywam magię odmawiania jeśli chodzi o wszelkie gratisy bo jednak człowiek nauczony, że „jak dają to brać, jak biją to uciekać” 😉 Dopiero jak się wzięłam do radykalnego uprzątania domu – okazało się, że z tych wszystkich próbeczek i gratisików wychodzą wory niepotrzebnych śmieci…

    Co do zakupów odzieżowych mam głęboką więź emocjonalną ze szmateksem pod domem 😉 W zasadzie kupuję tylko tam i po galeriach zwyczajnie nie chodzę. Trafiają się rzeczy nowe z kompletem metek a przy wymianie towaru (wszystko po 3 zł) – ogromne oszczędności finansowe. Można trafić na ubrania rewelacyjnej jakości a i pod względem krojów, fasonów i kolorów też dużo większy wybór niż w „modnych” galeriach. Przez to, że ciężko trafić na rzecz jednocześnie ładną, dobrej jakości, w dobrym stanie i w odpowiednim rozmiarze to nawet jakbym bardzo chciała – nie jestem w stanie nakupować zbyt dużo 😉 Wada jest taka, że planować trzeba z dużym wyprzedzeniem i muszę się parę razy przejść zanim trafię na „idealne” rzeczy, które są mi akurat potrzebne. Jak potrzebuję coś pilnie „natychmiast” to ewentualnie jestem skłonna się przejść do TKMaxx’a 😉

    • Oj, szmateksy. Chciałabym umieć w nich coś znaleźć. Nie dość, że potrzebuję dużo więcej czasu niż przeciętny łowca, to później nie jestem zadowolona. A wyjście idealne, bo taniej, bo często ubrania są już po przejściach i widać jak znoszą pranie, bo oryginalne. A jakie to pro ekologiczne!

      • Najczęściej taki problem to nie wina „łowcy” tylko szmateksu. Ja mam dwa gdzie mogę znaleźć to co mi potrzebne. W innych nie umiem się odnaleźć. Może jeszcze nie trafiłaś na „ten jedyny” 😉

        Druga sprawa jest taka, że do takich zakupów nie można podchodzić zadaniowo. Ja to traktuję jak relaks – trochę przypomina mi czasy kiedy byłam mała i grzebałam w maminej czy babcinej szafie żeby się poprzebierać 😉

        • Masz rację. Nie znalazłam jeszcze „swojego” szmateksu. A zakupy ciuchowe nie są dla mnie relaksem. Czas wolny wolę spędzać inaczej, dlatego nie lubię, kiedy po dwóch godzinach poszukiwań wychodzę z niczym. Może kiedyś odnajdę w tym radość. A może będę miała więcej czasu 😉

  • Ja jestem nieraz, aż taka dziwna, że pierw przeglądam „ulubione” sklepy przez internet i jak nie widzę tego co szukam to nie jadę w ogóle do galerii handlowej bo szkoda mi czasu. Myślę sobie, że poczekam aż się pojawi, a jak będzie to wtedy dopiero pojadę przymierzyć. Jak spełni moje wymagania wizualne już na miejscu to kupię, jak nie będzie idealnie to nie.

    Gratisy czasami lubię, ale zależy co to jest, próbki biorę chętnie tego co mnie interesuje, takie przypadkowe nie koniecznie znajdą u mnie zastosowanie. Ale na to też mam sposób, oddaje zainteresowanym znajomym, a nawet zdarzyło się oddać przez olx, pod warunkiem, że ktoś odbierze to u mnie osobiście.

    • Nie umiem szukać ubrań przez Internet. Nigdy się to w moim przypadku nie sprawdziło. No i ten mój ulubiony, ostatnio, TKMaxx – nie da się sprawdzić co mają akurat na stanie. Ale metoda, jeśli Ci odpowiada, na pewno oszczędza dużo czasu.
      Jeśli chodzi o próbki, to też większość oddałam, ale podejrzewam, że dalej leżą w szufladzie, tylko innej 🙂

      • Mam mocno sprecyzowane to czego szukam, a przez internet od razu mogę sprawdzić skład;)
        Fakt, TKMaxx nie ma sklepu intenetowego, mnie jednak męczy tam przebieranie w tych wieszakach w poszukiwaniu perełek. Czasami panuje tam (w Gdyni) większy bałagan niż w lumpeksie do którego chadzam. Ale przyznaję, że znalazłam fajny bawełniany-ażurowy top za małe pieniądze i bardzo go lubię.

        Jednak mam cichą nadzieję, że pani która ode mnie próbki odebrała jednak je użyła. Mówiła, że ma dwie córki – nastolatki, więc na pewno zużyją:)

  • Klaudia

    Jako introwertyk okropnie czuję się w galeriach handlowych 😉 Wolę najpierw obejrzeć wszystko wirtualnie, sprawdzić dostępność produktu (nie wszędzie się da) i zminimalizować tak czas zakupów 😉

    • Ja też jestem introwertykiem 🙂 Idę do sklepu i robię swoje, bez oglądania się na innych. I też na krótko.
      Czasem warto wyjść ze swojej strefy komfortu 😉

  • Bardzo mi dałaś do myślenia tym nieprzyjmowaniem próbek i gratisów. Ja też mam wobec nich mieszane uczucia, ale koniec końców z reguły jednak biorę – klasyczne „jak dają, trzeba brać”. A że nie znoszę wyrzucać rzeczy, to potem kombinuję, co z nimi zrobić dalej. Najczęściej dorzucam je w prezencie komuś innemu albo dzielnie zużywam z poczucia obowiązku. Zawsze mi się wydawało, że takie zużywanie z konieczności jest bardzo fajne i ekologiczne. Podczas lektury Twojego tekstu dotarło jednak do mnie, że nie sprawia mi to żadnej przyjemności – a przecież nie o to chodzi w uważnym podejściu do zakupów… Chcę korzystać z tego, co naprawdę sprawia mi radość, a nie zużywać niezliczoną ilość przypadkowych rzeczy, tylko dlatego, że ktoś mi je wcisnął. Myślę, że następnym razem też podziękuję za próbki.

    • Też brałam, bo inni brali. A zużywanie z poczucia obowiązku to bardzo trafne określenie. Mam ochotę użyć ulubionego kremu, ale sięgam po przypadkową próbkę, żeby się nie zmarnowała. Lepiej jej nie brać wcale. Dzięki za ten komentarz!