Warsztaty z makramy w Warszawie

W ostatnią sobotę miałam przyjemność poprowadzić warsztaty z makramy w Warszawie. To były moje pierwsze warsztaty poza Lublinem. Operacja była bardziej skomplikowana niż organizacja podobnego wydarzenia na własnym podwórku, ale okazało się, że nie taki diabeł straszny. Wyszło rewelacyjnie. Nabrałam ochoty na więcej.

Nie będę wchodzić w szczegóły organizacyjne. Napiszę tylko tyle, że trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte na nowe osoby i możliwości. Nie zabiegałam szczególnie o wyjazdowe warsztaty, chociaż miałam takie w planie. Wiedziałam, że w końcu się wydarzą. Ale kiedy poznałam Anię i Mię, wiedziałam, że wkrótce zrobimy coś razem. Będąc na otwarciu ich pracowni florystycznej Plant Room na warszawskim Powiślu, od razu zakochałam się w tym miejscu i zapragnęłam zrobić u nich warsztaty. To był strzał w dziesiątkę.

Plant Room to małe, kameralne miejsce tworzone z ogromną pasją, zaangażowaniem i miłością do roślin. Nie dość, że można tam wpaść po piękny bukiet z nietypowych kwiatów, to można z dziewczynami zaplanować dekoracje florystyczne na wesela, zamówić ręcznie kaligrafowane papeterie, a także kupić tajemnicze mikroświaty. Jeśli będziesz miała okazję je odwiedzić, koniecznie wejdź na zaplecze. To tak, jak byś przekraczała bramę magicznego ogrodu. Otworzy się przed Tobą klimatyczny, pełen roślin ogródek, w którym możesz poleżeć w hamaku, pohuśtać się na drewnianej huśtawce, wypić świeżo zaparzoną kawę. W tym właśnie miejscu plotłyśmy sznurki.

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

W ciągu jednego dnia odbyły się dwie tury warsztatów. Ale to wcale nie jest ważne. Dla mnie ważne jest to, że trzynaście fantastycznych dziewczyn zapragnęło nauczyć się ode mnie plątania węzełków. I wszystkie ukończyły warsztaty z sukcesem, to znaczy, że wróciły do domu z własnoręcznie zrobioną dekoracją na ścianę.

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

Mogłabym pisać, że w plątałyśmy makramy przez trzy godziny, zużyłyśmy prawie kilometr sznurka, nauczyłyśmy się węzłów umożliwiających robienie dekoracji, lampionów, łapaczy snów, ale wolę spróbować opisać emocje, które nam towarzyszyły.

Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że przyjdą osoby wyjątkowe i bardzo nakręcone na rękodzieło i piękne przedmioty, wrażliwe na estetyczne zdjęcia i scenografie. Takie, z którymi od razu można zacząć rozmowę na kilka tematów i gadać godzinami. Z którymi zrozumiemy się bardzo szybko. Żałowałam, że nie przewidziałam dodatkowej godziny lub dwóch na pogaduchy. Na szczęście do plątania potrzebne są ręce, a w międzyczasie można rozmawiać.

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

Pogoda nam dopisała, chociaż przez chwilę postraszyło deszczem. Bardzo się nie przejęłyśmy. Wyglądało na to, że wszystkie uczestniczki się rozluźniły, miałyśmy do dyspozycji domową lemoniadę i soki, owoce, a także przepyszne brownie autorstwa Małgosi z Candy Gold, która zwyciężyła majowe BakeOff. Małgosia też plotła z nami sznurki. Atmosfera była wesoła i swobodna. Chyba wszystkie potraktowałyśmy warsztaty jako odskocznię od macierzyństwa, pracy czy innych obowiązków. To był taki babski czas. Bez pośpiechu, rywalizacji, porównywania. Z chęcią nauki, ale i potrzebą zainspirowania się, odkrycia czegoś nowego, nowych możliwości. Beata na swoim blogu opisała warsztaty z punktu widzenia warsztatowiczki – jeśli jesteś ciekawa jak to wygląda z drugiej strony, koniecznie przeczytaj.

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

warsztaty-makrama-prosta-idea

Jadąc do Warszawy miałam wątpliwości czy podołam, czy spełnię oczekiwania dziewczyn. W końcu postanowiły poświęcić kilka godzin, żeby się czegoś ode mnie nauczyć. Okazało się, że moje obawy są bezpodstawne. Pierwsze chwile to trema, a potem jest czysta przyjemność. Na koniec dnia jest radość i spełnienie. I ochota na więcej.

Kiedy prawie dwa lata temu podziwiałam dziewczyny z USA i Australii, zastanawiałam się, czy ja też będę w stanie nauczyć się makramy do tego stopnia, żeby tworzyć piękne ozdoby i móc uczyć innych. Udało się szybciej niż się spodziewałam. Każde kolejne warsztaty utwierdzają mnie w przekonaniu, że chcę to robić. Że sprawia mi to przyjemność. A kiedy jeszcze zyskuję nowe, drogocenne znajomości, moja motywacja do działania wzrasta. Pomysłów mam bez liku, dzieje się coraz więcej. Do zobaczenia na kolejnych warsztatach!

Ania.

PS Najbliższe warsztaty odbędą się w Lublinie, 22 lipca, w Kawiarni Kawka. O wszystkich piszę na Facebooku i Instagramie. Pracuję nad bardziej skuteczną formą informowania.

Ostatnia zimowa sesja z makramą

Zima minęła mi szybko. I nie mogę powiedzieć, że była szara i ponura. Tempo prac nad makramami przyspiesza, coraz więcej mam propozycji współpracy, coraz więcej planów i pomysłów, a coraz mniej czasu na zastanawianie się…

Makrama ślubna

Na spóźniony początek roku mam dla Ciebie coś wyjątkowego. Chciałam Ci pokazać makramę w zupełnie nowej odsłonie, jako tło do fotografii ślubnej. Być może widziałaś już podobne zdjęcia na zagranicznych portalach, albo na Pintereście czy…